Gdy ubrana w zapachy wszystkich miejsc
Rysuję Ci obraz
Tego
Kim byłam
Czy wiesz
Jestem jak jesien
Domek z kart zdmuchnięty przez wiatr
Boje sie dotyku
Wyblakłej ciszy
Smutnych mgieł
Które już są wszędzie
Gdy
Pomarancza słońca
Powołuje od życia nasze cienie....
abre los ojos....
Mogłabym poprośić Cię o wszystko.
Być jak list rozdarty z bólu i rozpaczy.
Mogłabym po pięciolnie nut, spływać lekko, cichym jękiem wiolonczeli.
Niech to będe ja.
Niech to bęziemy my, chorzy na urodę brzóz.
Zapomnij o oddychaniu. Odejdz bez zgrozy pożegnania.
3 comments:
Pięknie.
Jesiennie.
osiem pięć sześć jeden zero pięć cztery :-)
ten jest wyjątkowy.. Lubię czasem chodzić po Twoim blogu i wczytywać się na nowo w to wszystko. bardzo to do mnie przemawia.
Post a Comment