Translate

Thursday, 24 February 2011

*


Wróciliśmy z tego okrężną drogą.
Sama już nie wiem, na ile istniałeś.
Byliśmy tylko nadzy, a i tak za dużo było między nami przestrzeni.
Przez cienką warstwe skóry wyzierało moje serce.


Musisz pierwszy podejśc.

*


Ona nie zna jeszcze tego co ja. Ona ma dwadzieścia kilka lat i swoje piękne ciało obnosi nieświadomie.Skonać można. W kobietach piękno jest otwarte, u mężczyzn oszczędne, zwarte. Ona żle widzi, mruzy oczy i jest doskonała w doskonałości której nic nie naruszy.Ani okoliczności ani głód ani chłód ani wyjście na jaw zbrodni Nawet nieświadomośc przemijającego czasu, który marszczy skórę. Pamiętam ten urok, gdy jest już za pózno na podziw otwarty. Prosto w twarz. Zdartą, wygnańczą urodą, rzuca wyzwanie światu, że tkwi w niej coś nieuchwytnego, coś co równie dobrze mogłoby okrywać inne ciało. I mam ochotę by on, uwolnił mnie od pożądania, męczącego. Wyczerpana jestem poządaniem do niej. Chcę zabrać ją ze sobą do tego ciemnego pokoju, przykrytego przez kurz i zapach wosku dawno zgaszonych świec,zanurzonym w nieustannym zgiełku miasta, zakotwiczonym w mieście, miejskim trybie życia. Chce by jej oddanie było moim. Bo przecież ja od początku coś wiedziałam, coś, co oznaczało, że będzie zdany na moją łaskę. Wtedy nad brzegiem. Nad morzem nieuchwytnym w swym kształcie, po prostu niezrównanym, nim jeszcze nadeszła pora, gdy obraz mógłby w tym wszystkim już wtedy uczestniczyć.Już wtedy wiedziałam. Jakbym zgadła, ona nigdy nie zazna tego co ja

*


Ty piszesz , ja liczę odbicia w lustrze, bo nie wiem ile ich jeszcze bedzie, nim zanikną.. pięknie piszesz..Ciągle te słowa, którymi mnie urzekasz... a pamiętasz..pamiętasz maski? mam ich tysiące..setki..mnóstwo..każda inna, każda boli ..pali... pięc tysięcy grymasów..drzące dłonie ,gdy odpalam papierosa ( wiem, nie powinnam) i słońce...które przebija mnie na wylot.. a potem Bonamassa..blues..% ...moje ciało na podłodze..i smak podłogi.. i jestem..w kokonie ciała. kocia sierśc. slad łapy na parapecie, krawędz stołu. linie papilarne drewna. i miłość do samej siebie, której nienawidze za nieposłuszenstwo i diabla...

Twoja miłość ma smak wina wiesz..? i ja ja czuje.. a potem praca, dom..porcja. I blues. i pocałunki. W obojczyk. Tam gdzie pachniesz przemijaniem, tam gdzie masz tą małą plamke w ksztalcie księżyca.. Pamiętam kiedy przyszłam..Świat zatrzymal się w drzwiach i czekał pod nimi jak pies, gdy oplatałam ramionami swój własny sen... I ty..z tą dziwną troską w oczach, za która chciałam Cię zabić.
- powiedz mi jak wygląda najpierw
-wracaj do mnie
-opowiedz.. powiedz mi ,bo nie wierze
-no to opowiem ci o pewnej miłości
-opowiedz i przyjdę do ciebie.. -prosiłam
-nie chodzi o to żebyś przyszła -opowiedz...
-nie.jeszcze nie dzisiaj
-powiedz mi ...jak to wygląda na ulicy, ta miłość, której sie nie mierzy w czasie i przestrzeni...jaki ma kolor?
-chodz do mnie
-chcę wierzyc w historie pewnej milosci....
-kochasz mnie?
-resztkami...ale tak....
-dlaczego? -bo ..bo wiem ,ze mogłabym Cię zabić...za sam byt..i tak cholernie czasem egoistyczny..tak dziki w myślach..i tak indywidualny ,że aż drażniący z nieukrywanej zazdrośći za kotem ,którego ja w sobie pragnę a który łasi się do Twoich żeber i wypycha Cię od środka.. ..
-dlaczego nigdy nie kochałaś mnie z całych sił?
-bo mi tych sil zabraklo na walkę z Tobą....
-Kocham Cię
-prosze Cię.. to tak pachnie resztkami...
-nie pachnij resztkami u mnie, bo jestem resztą
-kupie Cię..razem z broszką z paciorkami o koloru morza....
-to mnie kup
-za ile?....
-na ile wygladam?
a potem juz tylko cisza...



-jak się czujesz?
-na krawędzi...
-muszę sobie kupić jakiś zegarek
-po co?...
-zeby orientować się ,kto jest kto
-kto jest czym... kochasz mnie?...
-to niewiarygodne ,jak bardzo -tak...
-tak -czego chcesz?
-juz sama nie wiem...
-chyba nie mogę Ci pomóc
-wiem o tym..bo mnie zamkniesz w klatce..objawisz mój strach...
-kochanie nie należysz do mnie ...a nawet gdybyś należała
-nienawidze Cię...kup mi szminkę..czerwona..o smaku ust czarnego kota ..


/wróciłam obdarta z podrózy aż po kraniec własnych rzęs. ja już zaponiałam o pogoni za królikiem lecz Ty odnalazłes króliczą norę i wpadłeś w otchłan słów, które mnie uczyniły dojrzalszą. jest jeszcze wiele do odkrycia zaklęty. let me go my world/

Friday, 4 February 2011

*



Jesteśmy wypukli.

sypialniach miasta , na osiedlach,
w polu, noc nas przechowuje
w dusznym futerale

Dnie są teraz dłuyzsze nieskończenie
mijają na liczeniu żóltych prętów
w ogrodzeniu tramwajów
frędzli leszczyny, rudych kobiet w filmie
chwil dzielonych na już jeszcze nie
ile przyjdzie zostawić...