Translate

Sunday, 28 November 2010

*








Zbiegła bo ktoś zastrzelił kruka. Krótki dzwięk wystrzału a dla niej jakby ziemia wybuchła, zapalił się most.
Zamilkła. Była zdruzgotana, porzuciła ją boskość. Przestrzeń którą wynajmuje jej ciało stało się ludzkie.
Pośród tej pełnej rozpaczy jest jednak niebo. Utworzone przez konieczność.
Ludzkie słowo wchłoneło ten świat, który ciągle jednak pachnie miłosćią Wystarczy zrozumieć, ukarać, wydać osąd.
Mam się rozgoscić. Pokój jest ciasny, pół na pół dzielony z Bogiem.
Tak to prawda, pomyślałem.
- Kim Ty właściwie bywasz? - syczała w sukience.
Nieświadoma pobudka pytań.
Odwracam głowę, jej oczy błyszczą, tam mieszka Bóg.
Myśl krótka, odpowiedź jak wystrzał.
- Tobą.


Wybiła dwudziesta. Widzę ją. I nie potrafię jej zapamiętać, wywołać, nadać kształt.
Wyglądam przez okno. Jej świat jeszcze śpi.



Saturday, 27 November 2010

*


Gdyby ptak kochał rybę, gdzie mogliby zamieszkać?




Saturday, 13 November 2010

*





Zabawne jak będąc dzieckiem, dzień może trwać wiecznie...
Teraz...
Wszystkie te lata wydają się mrugnięciem...
Wiesz, kiedy jesteś młody, masz chwile takiego szczęścia,że myślisz, że mieszkasz w jakimś magicznym miejscu...takim jak musiała być Atlantyda.
Potem dorastamy a nasze serca pękają na dwoje.

Friday, 5 November 2010

*

'Zawahania. Sam wieczór nie wystarczy, wieczór ma
Złamany obojczyk. Pustka nie zna innego kodu, przetacza
Się jak pusta cysterna po ślepym torze, zaczepiając
Się o postrzępiony welon rozpędzonej gwiazdy. Dalej jest tylko
Piołunowa dolina, rosa spopielana ognikami pasącymi się
Na łąkach, i ten brak wyniku nie działa na korzyść
Innej pełni. Wypełniać nie znaczy znosić. Dodawać to
Wiecznie odejmować. Jesteśmy wciąż na celowniku krótkiej
Lufy wystającej z gęstwiny przyczajonych chwil, jesteśmy
W gotowalni sztywniejących zmian, na skraju podsuniętej
Zapadni, sprasowani jak paczki trocin. Ugór i udar.
Zawieszona otchłań burzy w kontenerze miasta nie
Znajduje ujścia poza swoją grań. Bez stwierdzenia obecności,


oczekiwanie....

to troszkę trudne zawżywszy na fakt, że nic się nie będzie działo.'




zmień coś, zmień!