Powiedział mi kiedyś, że wspominamy tylko to, co nigdy się nie wydarzyło. Wieczność musiała upłynąć, abym wreszcie pojęła te słowa.
Wszyscy skrywają w głebi duszy jakiś sekret.
Oto moja tajemnica...
- lubię jak mi zycie przebiega miedzy powiekami...-szepczę..
- łzą..?
- czasami...
- półsnem w oczekiwaniu?
- w pół gestu...
- Twoja młodość mnie wykołuje zaraz
- Dlaczego?...
Nie macie imion.
W orgii uczuć istnieją tylko zapachy.
Pamiętam gdy budziłam się obok w nocy i przykrywając was kocem szeptałam o miłości, której we mnie nie bylo.
Kładlam glowe na waszych piersiach i słuchałam nieregularnego skrzypienia.
Niczym źle działające mechanizmy, tak działały wasze serca.
A na początku wystarczylo położyć moją dłoń a wybuchłoby od kontaktu z nią za kilkoma zebrami, pod warstwą skóry...
Kilka miesięcy..tygodni...minut..temu.
Czego teraz brakuje? Miłosnego smaru?
Kupowaliście kwiaty...kwiaty ,kwiaty, kwiaty...
Pod pozornym niewinnym gestem ,tkwiło ziarenko fałszu.
Co noc, sprzedawalismy sobie te nasionka którymi obrastały nasze spotkania.
Moje kłamstwa byly słodkie jak cukierek który gładko obracałam w ustach.
Patrzac wam w oczy sprzedawałam jego słodkie oddechy,a wy nawet nie byliście swiadomi tego, że zapominałam o was zaraz po wyjsciu z waszego łóżka, motelu, miasta, życia.
Od moich się uśmiechaliście. Od waszych się krzywiłam.
Pod koniec przestałam to nawet ukrywać.
Pocałunki, westchnienia..jęk..pot... ślina..zapach przesiąknietego namiętnością ubrania. Wszystko pełne was w was samych.
Wszystko tam było prócz miłośći.
I mnie Jedyne co nas łączyło, to nasze cienie, gdy stawałam za wami nad morzem, w parku, na ulicy, tak aby się pokrywały.
Nawet słonce uczyło mnie kłamać.
Zapomniałam o was
Zaraz po wyjściu z waszego życia.