Translate

Saturday, 31 October 2009

__________


Zapragnęła nagle nauczyć się dorosłości. Nosić ja jak jedwabną sukienkę, unicestwiając jej urodę czerwonymi trampkami z urwaną sznurówką.

Nigdy jednak tak do konca nie będzie dorosła.
Urwane dzieciństwo wlecze się za nią jak bezpański pies.
Troszkę kuleje. Ma smutne wnętrze i naderwaną przynależność do świata.

Chciałam ci powiedzieć jakie życie jest piękne...
Jest pękającym niebem.Budzę się tylko po to,żeby zobaczyć to unicestwienie.
Lincz.
Pod pustynnym milczącym okiem słońca.
Które ani nie drgnie,ani nie mrugnie,ani nie zajdzie.
I trwa.
I to tyle
Jak mam Cię napisać?
Powinniśmy ze sobą rozmawiać tak dużo,jak to tylko możliwe.Bo gdy jeden z nas umrze,będą rzeczy,o których ten drugi nie będzie mógł powiedzieć nikomu innemu.

Thursday, 29 October 2009

*




Zmęczona jestem odkrywaniem w sobie nieba.
Czekam.
Czekam wytrwale.
Lekko dotykają mnie dni.

Tak kocham Twoje usta
Kiedy milczysz...

Często się boję.
Zazwyczaj spadania z dywanów własnej wyobraźni.

niedomyślone sny
scielą moje serce

Rozcięta doba przemija między nami
Ręce zawisły smutno
Nad sciętą trawą


dzieją się sny.
dzieją się sny o kobiecie piszącej,że czasami płacze.

nasiąkam burzą twoich oczu


Wednesday, 28 October 2009

*


potykam się o słowa.
słońce wlewa się przez okno stygnąc na pustych ścianach.

czas skostniały
jest
pomarszczoną scianą mojej duszy
gdzie oczy
jak drzwi na oścież otwarte
do przeklęcie pustego domu


cisza zamyka wszystko.

*szeptem
modlę się do uśpionego nieba
o zwykły chleb miłości*


posłuchaj mnie

Friday, 23 October 2009

Lovers.


"I realized that searching was my symbol, the emblem of those who go out at night with nothing in mind, the motives of a destroyer of compasses."


J. Corazar,

Thursday, 22 October 2009

S.



Człowiek jest jak ćma: na oślep rwie się do ognia, choć go boli i choć się w nim spali. Robi to jednak dopóty [...] dopóki nie oprzytomnieje. I tym różni się od ćmy...

~~Bolesław Prus~~

ciągle jestem ćmą.

Monday, 19 October 2009

*say u do*


Chyba tęsknię
niebem

w deszczu za oknem
przyklejonym do szyby
myślą o tobie

napisana jestem
imieniem
co plami mnie od środka

ciszą oczekuje na wiecej
niespokojną ciemnością
uzależniam sie od niedotyku
w
głebokośći słów co między wargami rośnie
układajam poranki
w nietknięty chleb mojego bycia

namiętnośc płynie z tym deszczem
wiesz...
skrawki rozmów mam na dłoniach
mienią się....

love me love me ....say u do...
let me fly away with u...

Saturday, 17 October 2009

*


Wczoraj - nowa przestrzeń oddechu.
Cokolwiek zechcesz zrobić, żaden wysiłek, żaden gest nie będzie już dotyczył twej historii..
I poczułam , że wszystko wyhamowało, całkowicie..
A ja jestem jakby żywcem zanurzona w wieczność..




Wednesday, 14 October 2009

*


Zaczynam dzień na opuszku palca
Tam gdzie kończy się świat



Może to od początku było za dużo?
Ulice pełne lustrzanch szyb
Może od tego samotnego wyczekiwania
Zostaną mi odmrożenia?


I hate Paris in the spring.

Sunday, 11 October 2009

*




Najpierw jesteś.
Rysujesz słowem myśli.
Potem zataczasz się w mojej głowie.


czas spi w moim cieniu

Thursday, 8 October 2009

*


Jesteś dla mnie miastem milczącego cienia
Wspinam się po niebie
Obejmuję wzrokiem świat
Jeszcze chwila a obraz będzie mógł w tym uczestniczyć.
Na zewnątrz trwa smutek.
Kokon ciała zaciska się
Zastygam.
Odgłosy nocy są już tak blisko, że słychać jak ocierają się o drewniane framugi okien.
Fonetyczne koty, bezpańskiego życia.

Mogło to być śmiertelne w skutkach.
Można było od tego skonać.

Słyszę go jeszcze.
potem nie słyszę nic...

Wednesday, 7 October 2009

*


Milczące spojrzenia. To wszystko odbywa się w środku.
Ja odejdę , wlekąc za sobą swój cien jak czarny welon.
Jeśli pozwolisz..
Nie znajduję sposobu, by obrócić to w żart.
Nie ukryłam prawdy.

Zapomniałam.

Tuesday, 6 October 2009

*


początki zawsze ubrane są w ciszę
w okruchy nieba
ciemne słowa
i miłość płynącą z pomiędzy
powiek

długie wspinaczki między piersiami
pocałunki ciepłym policzkiem
i gniazda ramion

Sunday, 4 October 2009

Kamień.




*



*To miasto ma czarodziejską moc.Zanim się obejrzysz wejdzie pod skórę i skradnie duszę.*
Ty wylizujesz ze mnie resztki ciemności a ja jestem przekonana, że kanibalizm jest największym wcieleniem mądrości.
Miejsca w które powiem słowa, nakreślam palcami.
Zamykam oczy.
I cały świat zawraca.

Friday, 2 October 2009

D.


Napisałeś ;


-a ona potrzebowala slonca
bardziej niz tlenu otwartego okna
bardziej niz blasku usmiechu
chciala byc wolna
bardziej od ptaka
bardziej od dzikiego wilka
chce ja blisko
blizej niz ona sama potrafi byc-


zgłebiam kąt swojego pokoju, gdy budzę sie po śnie, który promieniuje
takie chwile są wieczne, butelki bez wieści turlane przez wiatr


żaluje, że nie kocham pilota
który miał ten sam sen

fotograficznie..







Moje samotne pozaistnienie ma w sobie godnosc i elegancje....

miec milosc i zasnąc bez wzajemności
zostac z jedna spinka we wlosach
i wreszcie dobiec gdzies lub dokads wrocic...

Thursday, 1 October 2009

**




-Jestes sama?
Podciagam kolana pod brode i wypuszczam''tak'' zatopione w krecenie glowa...Targana..Jestem targana przez niepojete zjawiska swojego umyslu...
-Jestem sama z Londynem w tle...
Tw eszystkie hamburgery,kfc,big beny,klify,wybrzeza,mgly,meloniki,getry,problemy owiniete w nienaganny garnitur i lzy przez sztuczne rzesy...
-Przykro mi...
Wypuszczam lancuch pobrzekujacego chihotu..Rozdmuchuje slowa gorzkim westchnieniem spod okna..Oto ja...Budze sie kazdego dnia ,by powlec wczorajsze wspomnienia i nalozyc na nie jutrzejsza tecze...Dzisiaj jest zawieszone gdzies pomiedzy..Nie ma teraz,nie ma juz,jest pozniej,nastapi,bedzie...
Czas terazniejszy to drgajace sylaby na jezyku...
Niespelnione checi nie wzbudzaja niczyjego zainteresowania..Tluka sie o scianki w glowie,az wreszcie splywaja wraz ze slina podczas snu i odradzaja sie o poranku na wilgotnej poduszce...
Moja pragnienia to winogrona wczepione w brunatna kisc,ktora pozwolila im dojrzec a potem zrzuca je,by zrobic miejsce kolejnym....Wedlug tego samego schematu...Nie snij wiecej...
Swiat marzen zostal zlapany na wedke przez sprytniejsza rzeczywistosc z szarego parapetu...
-Pokaze Ci moje zycie-mowie
Rzucam mu smiale spojrzenie,czujac jak milion barwnychmysli rozbryzguje sie w mojej czaszce i koloruje powstajace zdania...
Jestem uniwersalna...Ide ale nigdzie nie zmierzam...