Translate

Friday, 18 December 2009

Podróż...


ból nadal klei się do skóry
moja podróż nie ma końca

czas potężnie przmeija
tak trudno oswoić park

nic tak nie skrzy
jak odległość
którą pokonują nasze słowa

opowiadam ci o wojnie
w sobie
puste dwie godziny
usta bez oddechu

narodze się jeszcze 400 razy
zarażona miłością

nim w sercu
jak w burdelu
zamknę wreszcie drzwi.

posłuchaj mnie K

Wednesday, 16 December 2009

Blizny.


Gładzę
Blizny po tej nocy

Wszystko otwarte, nawet cierpienie
Usta poruszone spazmem bólu

Bezwstydna nagość
Buntująca krew

Śmieszność wiotkiego ciała

Powietrze oporne
Jak ciężka powieśc o miłości

Pierwszy raz krzyczałam
Dla oklasków piekła

Jeśli mam zrozumieć wszechświat
To właśnie teraz.

Friday, 4 December 2009

Ptaki.


płonę do Ciebie jak list z piekła
a Ty budzisz się i obejmujesz
mnie
kawałkiem uwagi.

moj list
czule rozwarty
jak ramiona wszechświata głaszcze Ci dłonie


ćwierć życia, skrawek ciała, pół duszy
szept imienia

powiedziałam dosyć.
Miłość ma drugie dno
a ja nie chce nawet pierwszego.

Thursday, 3 December 2009

*


chce pamietac...
chce....

zachowac chwyty,niespodziewane posuniecia
nieoczekiwane wyskoki,falszywe negacje,ktorym przeczy usmiech
a moze mrugniecie oczu wbitych w rozkosz
i nagla ,bez uprzedzenia ,ta uparta odmowe
podniesienia powiek.
i zostawic na skorze slad swoich slow.
dawac sie powalic nadziei na malenka migracje palcow
po mych wlosach.