Translate

Sunday, 28 February 2010

*


Lubię Cię na przekór
Gdy ubrana w zapachy wszystkich miejsc
Rysuję Ci obraz
Tego
Kim byłam


Czy wiesz
Jestem jak jesien
Domek z kart zdmuchnięty przez wiatr


Boje sie dotyku
Wyblakłej ciszy
Smutnych mgieł
Które już są wszędzie
Gdy
Pomarancza słońca
Powołuje od życia nasze cienie....


abre los ojos....

Mogłabym poprośić Cię o wszystko.
Być jak list rozdarty z bólu i rozpaczy.
Mogłabym po pięciolnie nut, spływać lekko, cichym jękiem wiolonczeli.
Niech to będe ja.
Niech to bęziemy my, chorzy na urodę brzóz.
Zapomnij o oddychaniu. Odejdz bez zgrozy pożegnania.

3 comments:

Anka W. said...

Pięknie.
Jesiennie.

Anonymous said...

osiem pięć sześć jeden zero pięć cztery :-)

Hania said...

ten jest wyjątkowy.. Lubię czasem chodzić po Twoim blogu i wczytywać się na nowo w to wszystko. bardzo to do mnie przemawia.