Friday, 11 December 2009

Awake my soul (2)











Thursday, 10 December 2009

____


malowaliśmy razem koty,
o oczach pełnych swiatła
na pozółkłych kartonach z przypalonym brzegiem

bylam tam
przez czas, przez dzień, przez sen, przez zasnute cieniem okno
widziałam sie
od środka.

gdy opiszesz mi teraz moje szaleństwo
zobaczę garść snów, najgorszy wyrok zapomnienia
pajęczo tkanego przez życie

rozkrwawiam wargi szklanym żaglem lustra
widząc w nich czarne tunele wojen
kwadrans miłości
i całą wieczność milczenia.

Teraz jestem dotykalna

Wednesday, 9 December 2009

*


Rzeczy są piękne.
Myśl o świcie, wyrwana ze snu.
Jeszcze ciepła

Czułość co wspina mi się po palcach
Uczucia wiedzone szlakiem mew.

Wyrywaliśmy sobie dni
Czas wyprzedza mnie teraz o dwie noce


Już wiem
Że
Moment wymyślony
Bywa delikatniejszy
Od momentu rozstania.

Sunday, 6 December 2009

*


Drzewa zgniótł czas
na wyciągnięcie ręki
pachniał bez

dzień uciekł
w nieprzespane noce
pełne krzyku w cudzych ustach.

liście opuszczają gałęzie
a ja
w moim maleńkim pokoju
uczę się isnieć.

[ za oknem -5
nie kocham cie już
nie ma mnie tu
duch ciało opuscił ]

Friday, 4 December 2009

Ptaki.






płonę do Ciebie jak list z piekła
a Ty budzisz się i obejmujesz
mnie
kawałkiem uwagi.

moj list
czule rozwarty
jak ramiona wszechświata głaszcze Ci dłonie


ćwierć życia, skrawek ciała, pół duszy
szept imienia

powiedziałam dosyć.
Miłość ma drugie dno
a ja nie chce nawet pierwszego.

Thursday, 3 December 2009

*



chce pamietac...
chce....

zachowac chwyty,niespodziewane posuniecia
nieoczekiwane wyskoki,falszywe negacje,ktorym przeczy usmiech
a moze mrugniecie oczu wbitych w rozkosz
i nagla ,bez uprzedzenia ,ta uparta odmowe
podniesienia powiek.
i zostawic na skorze slad swoich slow.
dawac sie powalic nadziei na malenka migracje palcow
po mych wlosach.



Wednesday, 2 December 2009

*



She said...
"We can just disappear"
like the Hindenburg
screaming out in that golden year...

"Disappear"
like Amelia and the Cherokee-
The Mystic Four
or
The Bali tiger and the Lindbergh baby.

Maybe...
we can resurface- new, born into air

like the vice of a sacrifice penance
when you erect a cemetery from your flesh.

Tulataran!
Tulataran!

Turn to stations of wet anatomy
with these pitiful hands
to corrupt love and life and breed monsters endlessly
from your christmas blood and the buzz of slummin' visions.

At first we're benign-
but in time,
we resign to that climb inside a raging stare...

To resemble something close to human.

Unknown.

New and born into the air.

Monday, 30 November 2009

Awake my soul 2







Sunday, 29 November 2009

Angel


Wednesday, 25 November 2009

Awake my soul.










Tuesday, 24 November 2009

Queen of the Night.



Monday, 23 November 2009

*









Jestem lustrem cudzych dusz umierajacych..
Mam chlod w dloniach...
I oddech papierowy..
Jestem smuga przeszlosci...
I bolem niezaleczonym....


stosuje dotyk.
namietnie wulgarnie i lapczywie.
jesienne wieczory zamykam w garsci, zeby tak szybko nie uciekaly.
chowam sie w ksiazkach i zapomnianych filmach.
i grubym cieplym swetrze.
i jestem leniwa
deszczowa.
bardzo jesienna.

Saturday, 21 November 2009

Wszystko i nic.








Moje słońce ma zapach Twojego cienia.
Kończy mi się dzien na opuszku palca.



Uzależniam się od oddechu. Mimo wszystko
Wożę usta..do ust.
Rozbieram się w akt nadziei...
leżę rozrzucona po pokoju..
ze mnie zrobiło się późno.


To nic..
To wysoko rzeźbione noce..
czas zamknięty w butelce
w kolorze purpury.

*Mówi , że jestem jego jedyną miłością, i to jest właśnie to co powinien powiedzieć, to, co się mówi, gdy dopuszcza się swobodę mowy, gdy pozwala się ciału swobodnie szukać i znajdować, brać co chce, a wtedy wszystko jest dobre, bez strat, straty się wyrównują, wszystko zmienia się w potok, w siłę pożądania.
Pyta dlaczego przyszłam.
Mówię, że musiałam to zrobić, że było to jakby z obowiązku.
Zapalił papierosa. i szeptał zupełnie cicho, tuż przy moich ustach. Ja też mówiłam do niego zupełnie cicho...
Zaledwie poczułam, jak nadszedł sen.*

sen..sen..sen...jako dobro najwyższe. uczy człowieka umierać


*śnieg przysypał najlżejszy ślad
czekali
dokąd sznureczek dni
nie zawiązał się ładnie
w pętlę
na której można nie żyć*

H.P

Wednesday, 18 November 2009

*




półchciwość.
słońce zlizuje z ulicy resztki kałuż.
skąpane w wodzie liście
czas zamknięty w pomarszczonych dłoniach ludzi w parku

i czuję się tak, jakby ktoś miał zrobić mi krzywdę.
( a przecież..)
i nie wiem, które umieranie jest łatwiejsze.
Twoje.
Czy moje.

dotkasz mnie.
nawet o tym nie wiesz.


[w srodku ciala jest kot wygiety pragnieniem ,wolajacy o czlowiecze rece]

Creo en el lago de tus ojos...

Saturday, 14 November 2009

A short day








Wednesday, 11 November 2009

*



uwięziłam myśl w nagim ciele
nabrzmiałą niespokojnym drżeniem

ciało
o zapachu przmeijalności
zaciska liście dłoni na białym prześcieradle nocy
o smaku zielonej herbaty

które oddaje się samotności


Estás perdiendo el tiempo
Pensando, pensando
Por lo que más tú quieras
¿Hasta cuándo? ¿Hasta cuándo?



nie mogę nauczyć się siebie.

Sunday, 8 November 2009

*





Friday, 6 November 2009

*


-Wiedziales o tym przede mna.Cos sie wydarzylo,prawda?A ty wiedziales o tym wszystkim...To sie zdarza,kiedy czlowiek znajdzie sie blisko czegos tak wielkiego,ze tego nie widzi. Nawet teraz nie mam pewnosci czy potrafie.Ale wiem ,ze to istnieje.Mowilam sobie ,ze dalam ci do reki bron,przeciwko sobie.A potem wieczorem,gdy zaczelam rozumiec....Wiesz o czym mowie. Powiedz,ze wiesz?
-Wiem-powiedzial przysuwajac sie blizej-Dokladnie wiem.Ale dlaczego placzesz?

bedziesz na zawsze magnesem obrazow.
najmniej wyrazne,najprozniejsze przyniesiesz mi gestem

ktory w cieplej ciemnosci pokoju
byl zapaleniem papierosa przesytu
widokiem bok,przy boku naszych nagich cial
najmniejsze,najblahsze rzeczy
zlamany paznokiec ktory ci tak dokuczal,smutny
rytual,by sie umyc i powrocic,uzaleznienia.

dzielilismy jedynie bary i ulice
zanim szlismy sie kochac naprzeciw trzech luster.




Cortazar prawda?
-

Thursday, 5 November 2009

*



Nie potrafię być piękna.Chyba straciłam tą umiejętnośc gdy przyszedł smutek, który na zawsze wpisał się w moją twarz. Osiadł na niej jak kurz pokrywający stare książki.
Zamyślam się dłonią przy policzku.
Gdy Ty w innym mieście gładzisz mnie po włosach, ja uczę się być wyrażniej.
Nie potrafię myślą nakreślić Twojej twarzy.
Rysują mnie dni, zataczając kręgi na rozkołysanych biodrach nocy.

Wiatr uczy mnie wieczności.




Świat nawraca a ja znikam.

Tuesday, 3 November 2009

Fotograficznie.( emotions)







- ... No..When i said i was falling love with You...
- In love? Whtat's that?
- This..
- No, I know what that is: it's sensuality..
- No, sensuality is a consewuence, it can't exist whitout love
- So what is love, then?..Your voice, your eyes...Your hands, You lips..our silences, our words..light that goes..light that returns..a single smile between us..in quest of knowledge, i watched night create day..while we seemed unchanged..O beloved of all, beloved od one alone..your mouth silently promised to be happy..away, away, away, says hate...closer, closer, closer, says love..A caress leads us from our infancy..Increasingly I see the human form..as a lovers' dialogue..the heart has but one mouth..everything by chance..all words without thought..sentiments adrift..Men roam the city..A glance, a word, Because i love you..Everything moves..we must advance to live..Aim straight ahead toward those you love..I went toward you, endlessly toward light..If you smile, it enfolds me all the better..Yhe rays of your arms pierce the mist...
-

*




-bedziesz na zawsze magnesem obrazow.
najmniej wyrazne,najprozniejsze przyniesiesz mi gestem

ktory w cieplej ciemnosci pokoju
byl zapaleniem papierosa przesytu
widokiem bok,przy boku naszych nagich cial
najmniejsze,najblahsze rzeczy
zlamany paznokiec ktory ci tak dokuczal,smutny
rytual,by sie umyc i powrocic,uzaleznienia.

dzielilismy jedynie bary i ulice
zanim szlismy sie kochac naprzeciw trzech luster.-

-czas jest przezroczystą perłą wypełnioną oddechem-

Monday, 2 November 2009

Cho Lon.






Powiedzialam mu ,że ponad wszystko chcę pisać, tylko to , nic innego. Jest zazdrosny. Zadnej odpowiedzi, szybkie spojrzenie zaraz odwrócone, nieznaczne, niezapomniane wzruszenie ramion.
Ja pierwsza będe gotowa odejść. Będe musiała jeszcze poczekać pare lat, zanim mnie straci.
Morze, nieuchwytne w swym kształcie, po prostu niezrównane.
Zgiełk miasta jest bardzo silny, we wspomnieniu przypomina dzwięk zbyt głośno puszczanego filmu, dzwięk który oglusza.
Dobrze pamiętam, nie rozmawiamy, pokój jest ciemnym, zanurzony w nieustannym zgiełku miasta, zakotwiczony w mieście, ktróre hałasem oddycha.
Na zewnątrz trwa schyłek dnia, poznaje go po głosach. To jest miasto rozkoszy, które nocą w pełni rzokwita. A noc zaczyna się teraz, wraz z zachodem słońca.
Zapach karmelu przenika do pokoju, woń palonych orzeszkow, egzotycznych sosów, pieczonych mięs, ziól, kadzidła, palonego drewna, kurzu.

To właśnie tu przetrwa dla mnie najdłużej już raz miniona teraźniejszość, właśnie tu, nigdzie indziej.
Jest to miejsce w którym trudno oddychać, graniczące ze śmiercią, miejsce przemocy, bólu, rozpaczy, zhańbienia, rozkoszy, swiętosci.
Takie to jest miejsce w Cho Lon, po drugiej stronie rzeki Mekong, gdy raz przekroczy się rzekę.
...

Sunday, 1 November 2009

*





Substytutem szczęścia nie jest odbicie w duszy innej osoby,
a samo doświadczenie pozornego załamania światła na powiekach
w dniu, kiedy pada deszcz. pryzmat rzeczywistości skupia w sobie
więcej niż jeden świat i mnogość światów równoległych.

Jestem zaprzeczeniem i konkluzją, zbiorem danych o wartościach
względnych przekraczających ludzkie pojmowanie i obraz osnutego
dymem siedliska ludzkiego. nie szukaj mnie, gdy nie chcesz mnie
znaleźć.


Ty.

Saturday, 31 October 2009

__________


Zapragnęła nagle nauczyć się dorosłości. Nosić ja jak jedwabną sukienkę, unicestwiając jej urodę czerwonymi trampkami z urwaną sznurówką.

Nigdy jednak tak do konca nie będzie dorosła.
Urwane dzieciństwo wlecze się za nią jak bezpański pies.
Troszkę kuleje. Ma smutne wnętrze i naderwaną przynależność do świata.

Chciałam ci powiedzieć jakie życie jest piękne...
Jest pękającym niebem.Budzę się tylko po to,żeby zobaczyć to unicestwienie.
Lincz.
Pod pustynnym milczącym okiem słońca.
Które ani nie drgnie,ani nie mrugnie,ani nie zajdzie.
I trwa.
I to tyle
Jak mam Cię napisać?
Powinniśmy ze sobą rozmawiać tak dużo,jak to tylko możliwe.Bo gdy jeden z nas umrze,będą rzeczy,o których ten drugi nie będzie mógł powiedzieć nikomu innemu.

Thursday, 29 October 2009

*




Zmęczona jestem odkrywaniem w sobie nieba.
Czekam.
Czekam wytrwale.
Lekko dotykają mnie dni.

Tak kocham Twoje usta
Kiedy milczysz...

Często się boję.
Zazwyczaj spadania z dywanów własnej wyobraźni.

niedomyślone sny
scielą moje serce

Rozcięta doba przemija między nami
Ręce zawisły smutno
Nad sciętą trawą


dzieją się sny.
dzieją się sny o kobiecie piszącej,że czasami płacze.

nasiąkam burzą twoich oczu


video

Wednesday, 28 October 2009

*






potykam się o słowa.
słońce wlewa się przez okno stygnąc na pustych ścianach.

czas skostniały
jest
pomarszczoną scianą mojej duszy
gdzie oczy
jak drzwi na oścież otwarte
do przeklęcie pustego domu


cisza zamyka wszystko.

*szeptem
modlę się do uśpionego nieba
o zwykły chleb miłości*


posłuchaj mnie

Monday, 26 October 2009

Sin.




Który gładzisz grzechy świata
obdarz mnie
obojętnością
zimną ciszą między wargami

*moja twarz jest coraz bardziej
księżycem który zachodzi.*

Sunday, 25 October 2009

Follow me










(how long this time?)

Friday, 23 October 2009

Lovers.


"I realized that searching was my symbol, the emblem of those who go out at night with nothing in mind, the motives of a destroyer of compasses."


J. Corazar,

*



Twój pies czeka.
Już nawet nie wiem, kto bardziej jest bezpański.
On czy ja.

Popełniasz mnie nocą.
W pomarszone dłonie wybucham.


Powtórka dnia wczorajszego.

Thursday, 22 October 2009

S.











Człowiek jest jak ćma: na oślep rwie się do ognia, choć go boli i choć się w nim spali. Robi to jednak dopóty [...] dopóki nie oprzytomnieje. I tym różni się od ćmy...

~~Bolesław Prus~~

ciągle jestem ćmą.

Monday, 19 October 2009

*say u do*




Chyba tęsknię
niebem

w deszczu za oknem
przyklejonym do szyby
myślą o tobie

napisana jestem
imieniem
co plami mnie od środka

ciszą oczekuje na wiecej
niespokojną ciemnością
uzależniam sie od niedotyku
w
głebokośći słów co między wargami rośnie
układajam poranki
w nietknięty chleb mojego bycia

namiętnośc płynie z tym deszczem
wiesz...
skrawki rozmów mam na dłoniach
mienią się....

love me love me ....say u do...
let me fly away with u...

Saturday, 17 October 2009

*




Wczoraj - nowa przestrzeń oddechu.
Cokolwiek zechcesz zrobić, żaden wysiłek, żaden gest nie będzie już dotyczył twej historii..
I poczułam , że wszystko wyhamowało, całkowicie..
A ja jestem jakby żywcem zanurzona w wieczność..




video

Wednesday, 14 October 2009

*



Zaczynam dzień na opuszku palca
Tam gdzie kończy się świat



Może to od początku było za dużo?
Ulice pełne lustrzanch szyb
Może od tego samotnego wyczekiwania
Zostaną mi odmrożenia?


I hate Paris in the spring.

Sunday, 11 October 2009

*





Najpierw jesteś.
Rysujesz słowem myśli.
Potem zataczasz się w mojej głowie.


czas spi w moim cieniu

Thursday, 8 October 2009

*


Jesteś dla mnie miastem milczącego cienia
Wspinam się po niebie
Obejmuję wzrokiem świat
Jeszcze chwila a obraz będzie mógł w tym uczestniczyć.
Na zewnątrz trwa smutek.
Kokon ciała zaciska się
Zastygam.
Odgłosy nocy są już tak blisko, że słychać jak ocierają się o drewniane framugi okien.
Fonetyczne koty, bezpańskiego życia.

Mogło to być śmiertelne w skutkach.
Można było od tego skonać.

Słyszę go jeszcze.
potem nie słyszę nic...

Wednesday, 7 October 2009

*


Milczące spojrzenia. To wszystko odbywa się w środku.
Ja odejdę , wlekąc za sobą swój cien jak czarny welon.
Jeśli pozwolisz..
Nie znajduję sposobu, by obrócić to w żart.
Nie ukryłam prawdy.

Zapomniałam.

Tuesday, 6 October 2009

*


początki zawsze ubrane są w ciszę
w okruchy nieba
ciemne słowa
i miłość płynącą z pomiędzy
powiek

długie wspinaczki między piersiami
pocałunki ciepłym policzkiem
i gniazda ramion

Sunday, 4 October 2009

Kamień.



*




*To miasto ma czarodziejską moc.Zanim się obejrzysz wejdzie pod skórę i skradnie duszę.*
Ty wylizujesz ze mnie resztki ciemności a ja jestem przekonana, że kanibalizm jest największym wcieleniem mądrości.
Miejsca w które powiem słowa, nakreślam palcami.
Zamykam oczy.
I cały świat zawraca.

Friday, 2 October 2009

D.


Napisałeś ;


-a ona potrzebowala slonca
bardziej niz tlenu otwartego okna
bardziej niz blasku usmiechu
chciala byc wolna
bardziej od ptaka
bardziej od dzikiego wilka
chce ja blisko
blizej niz ona sama potrafi byc-


zgłebiam kąt swojego pokoju, gdy budzę sie po śnie, który promieniuje
takie chwile są wieczne, butelki bez wieści turlane przez wiatr


żaluje, że nie kocham pilota
który miał ten sam sen

fotograficznie..







Moje samotne pozaistnienie ma w sobie godnosc i elegancje....

miec milosc i zasnąc bez wzajemności
zostac z jedna spinka we wlosach
i wreszcie dobiec gdzies lub dokads wrocic...

Thursday, 1 October 2009

**












-Jestes sama?
Podciagam kolana pod brode i wypuszczam''tak'' zatopione w krecenie glowa...Targana..Jestem targana przez niepojete zjawiska swojego umyslu...
-Jestem sama z Londynem w tle...
Tw eszystkie hamburgery,kfc,big beny,klify,wybrzeza,mgly,meloniki,getry,problemy owiniete w nienaganny garnitur i lzy przez sztuczne rzesy...
-Przykro mi...
Wypuszczam lancuch pobrzekujacego chihotu..Rozdmuchuje slowa gorzkim westchnieniem spod okna..Oto ja...Budze sie kazdego dnia ,by powlec wczorajsze wspomnienia i nalozyc na nie jutrzejsza tecze...Dzisiaj jest zawieszone gdzies pomiedzy..Nie ma teraz,nie ma juz,jest pozniej,nastapi,bedzie...
Czas terazniejszy to drgajace sylaby na jezyku...
Niespelnione checi nie wzbudzaja niczyjego zainteresowania..Tluka sie o scianki w glowie,az wreszcie splywaja wraz ze slina podczas snu i odradzaja sie o poranku na wilgotnej poduszce...
Moja pragnienia to winogrona wczepione w brunatna kisc,ktora pozwolila im dojrzec a potem zrzuca je,by zrobic miejsce kolejnym....Wedlug tego samego schematu...Nie snij wiecej...
Swiat marzen zostal zlapany na wedke przez sprytniejsza rzeczywistosc z szarego parapetu...
-Pokaze Ci moje zycie-mowie
Rzucam mu smiale spojrzenie,czujac jak milion barwnychmysli rozbryzguje sie w mojej czaszce i koloruje powstajace zdania...
Jestem uniwersalna...Ide ale nigdzie nie zmierzam...

Wednesday, 30 September 2009

Rozpacz (d)



Wiedziałam, że jest zakochany.
Patrzył na mnie jak na nią kilka lat temu.
Jego oczy i gest to potwierdzały, a w spojrzeniu było to coś....
Ból.
Rozpacz rozgrzanego pieca.
Tego dnia nic już chyba nie może sie zdarzyć.
Najpierw wieczór, po nim mglisty poranek i odpowiedż, która już wcześniej powinna się wynurzyć
z pościeli...
' video

Tuesday, 29 September 2009

*



białego prześcieradła
spadam, szukając na oślep
i głodny twego konturu
naczynia w ogniu!


- Pablo Neruda.



video

Monday, 28 September 2009

*




* Przez wiele lat bałam się wysyłać nawet pozdrowienia z wakacji, bałam się, bałam się, że znowu kogoś sobą zarażę, że jestem jakąś nieuleczalną chorobą jak czarna ospa, czy ebola, i że rozprzestrzeniam się głownie korespondencyjnie -
W gruncie rzeczy jestem niczyja. Jak pies w schronisku.
Przyjedź i mnie zabierz, bo już dłużej nie chce być przez przydziału.
Chcę być twoja.


- śnisz mi się na czerwono -

Saturday, 26 September 2009

Ciało.




Nigdy nie nauczę się mówić
językiem swojego ciała

przystępne
na słowa

zamknięte na dotyk
umiera ostatnie.

Friday, 25 September 2009

Kocie miękkości...




























Thursday, 24 September 2009

***


Ja w Twoich źrenicach
Jasna kukła na dnie studni

Liczę oddechy
I zmieniam rzeczywistośc
Muszę się przetrwać



- nie odkrywaj się.
- przecież to tylko chwila...
- ....
- przykryj mi usta milczeniem....

Wednesday, 23 September 2009

Pokój



We mnie jest ta samotność
Zamieszkałe drżenie przed światem

Można jej nadać moje imię


Jesień to czas otwartych drzwi
Okien
Ramion


- Uważasz na siebie?
- Czasami...
- Obiecałaś.Dałaś słowo.
- Obiecałam. Słowa podobne są do nas, rodzą się z jakąś twarzą...
- Wszytsko co mówię wygląda jak Ty.
-To mi tak pachnie resztkami...
- To nie pachnij resztkami u mnie.




Piję te wspomnienia z kawą.
I już nawet nie wiem, od czego bardziej bije mi serce.


Uciec z ciała jak z płonącego domu....

Monday, 21 September 2009

Cicham.



Wydmuchuję reszte nocy z płuc.
W ciele jest ta niepewnośc.
Krążąca z krwią cisza.
Jestem cicho..
Jest ciszej.

Wszystko rozlewa się w kremowy pokój, gdzie powietrze stygnie od pustych ścian.



- Opowiedz mi o tej prostej ludzkiej miłości..
- Jesteś najdziwniejszą osobą na którą się godzę.
- To zaprzecz sobie..