jesteśmy troszkę na przekór.
S. się czasem zamyka
a ja sunę oddechem po szklanej tafli jego ciszy
piszę krótkie listy
'Chcę tylko rozbić się na drobno i dać przesypać przez Twe stalowe dłonie.'
zapalam świeczkę
by zmiejszyć przestrzeń
S. nie musisz wyjeżdzać
nie lubię tej ciemności
którą potem zarastam stopniowo
'- on czasami mnie caluje - wyznala
- ciekawe gdzie?
- w policzek, usta....w lipcu...'
nie musisz wyjeżdzać...