Wspinam się po niebie
Obejmuję wzrokiem świat
Jeszcze chwila a obraz będzie mógł w tym uczestniczyć.
Na zewnątrz trwa smutek.
Kokon ciała zaciska się
Zastygam.
Odgłosy nocy są już tak blisko, że słychać jak ocierają się o drewniane framugi okien.
Fonetyczne koty, bezpańskiego życia.
Mogło to być śmiertelne w skutkach.
Można było od tego skonać.
Słyszę go jeszcze.
potem nie słyszę nic...
1 comment:
Twoje słowa dotykają...
Strun gdzieś w środku...
Wiesz o tym...?
Wiesz...?
Tak ciepło tu u Ciebie...
Jak w śnie...
Tyle uczuć...
Post a Comment