Jakoś dobrze po pólnocy zobaczyłam go na schodach, pod Diabłem. Widze go poprzez mgłe,
Potem leżymy w kokonie ciał, zwinięci, swobodnie sobą oddychamy.
On śpi, Jest ciemno , jest cicho, noc wlewa się przez otwarte okno.
Ta ciemność zawsze zapada tak nagle, że ledwo ją zauwazamy. Jesteśmy w innym wymiarze, nie dotyczy nas czas.
Jeśli zapytasz jak bardzo żałuję rozstania, odpowiem, że mój smutek jest jak opadające jesienne liście..
''Być może zaszyła się gdzieś w tylko sobie wiadomym miejscu....Oto ona...Jeszcze wczoraj...Wlewa się do mojego pokoju otoczona miłością własną, gotowa użyć wszelkich aktorskich sztuczek i masek,które sama sobie układa przenosząc się ze snu do snu. Właśnie wraca zza światów. Ekscentryczność w swym niebiańskim panczo
– Odczytałeś moje usta? – spytała.''
Przedświt nie bez powodu należy przesypiać.


No comments:
Post a Comment