Translate

Saturday, 28 August 2010

*


Łóżko dzielą od miasta żaluzje i stora z bawełny. Żaden jednak materiał nie odgradza nas teraz od innych ludzi. Oni nie wiedzą o naszym istnieniu. My postrzegamy coś z nich, sumę ich głosów, ich ruchów, jakby jakaś syrena wyrzucała z siebie urywane dzwięk, smutny, bez echa.
Na zewnątrz trwa schyłek dnia, poznaje to po głosach i po coraz bardziej narastającym zamieszaniu. To jest miasto rozkoszy, które nocą w pełni rozkwita.
A noc zaczyna się teraz, wraz z zachodem słońca.

Ma nawyki, pomyślałam nagle o nim. Musi dość często bywać w tym pokoju.
Upodobałam sobie taką myśl , że miał wiele kobiet i że byłam z nimi przemieszana. Przyglądam się sobie.
Rozumie to co przed chwilą powiedziałam. Nagle spojrzał odmieniony, z ukosa, zdjęty śmiertelnym bólem.

1 comment:

Anonymous said...

Doskonałe!