Nic tak nie boli jak niepewność.
Wtedy w tamtym mieście byliśmy tylko nadzy.
Rozebrani ze wstydu, szukaliśmy siebie w białych przescieradłach.
Oddech to nie wszystko
Mam już krótkie włosy
W kolorze bursztynu
Przeszło przeze mnie morze
Byłam wczoraj ostateczna
Jak list miłosny
Jak zamknięcie drzwi
Ta szczelina
To otwarta rana moich ust
2 comments:
właśnie odkryłam Twoją poezję. Jest niezwykła. Wsiąkłam...
Piszesz bardzo wnikliwą poezję, opisujesz delikatnie, ale sięgasz w głąb... pozdrawiam :)
Post a Comment