Translate

Saturday, 20 March 2010

Szczelina..





Nic tak nie boli jak niepewność.


Wtedy w tamtym mieście byliśmy tylko nadzy.
Rozebrani ze wstydu, szukaliśmy siebie w białych przescieradłach.
Oddech to nie wszystko


Mam już krótkie włosy
W kolorze bursztynu
Przeszło przeze mnie morze


Byłam wczoraj ostateczna
Jak list miłosny
Jak zamknięcie drzwi

Ta szczelina
To otwarta rana moich ust

2 comments:

Hania said...

właśnie odkryłam Twoją poezję. Jest niezwykła. Wsiąkłam...

Grzegorz said...

Piszesz bardzo wnikliwą poezję, opisujesz delikatnie, ale sięgasz w głąb... pozdrawiam :)