malowalismy razem koty,
o oczach pelnych swiatla
na pozólklych kartonach z przypalonym brzegiem
bylam tam
przez czas, przez dzien, przez sen, przez zasnute cieniem okno
widzialam sie
od srodka.
gdy opiszesz mi teraz moje szalenstwo
zobacze garsc snów, najgorszy wyrok zapomnienia
pajeczo tkanego przez zycie
rozkrwawiam wargi szklanym zaglem lustra
widzac w nich czarne tunele wojen
kwadrans milosci
i cala wiecznosc milczenia.
Teraz jestem dotykalna
No comments:
Post a Comment