Translate

Thursday, 22 December 2011

Odloty...

Przez zaslony wszedl wieczor..Wzmogl sie gwar. Na chodniku, tlum przeplywa w rozmaitych kierunkach...powoli...szybko...toruje sobie przejscia..slepy jak rzebracy.  Rozpoznaje go jeszcze po obrazach, ukazujacych obecny dobrobyt, w sposobie w jakim ludzie chodza tu razem..nigdy nie zenicierpliwieni, umiejacy zachowac sie w scisku, jakby byli sami, bez ciekawosci. Zle znosze tlum. To jak bestei , ktora mnie pochlania.. przytlacza...obejmuje, zabiera oddech.. Trace w nim indywidualnosc, jestem wspolnota. I w tym tlumie siebie nie przypominam,


On jest obcy. Chyba zatraca sie w innych miejscach. Odleglosc metra przybiera rozmiar wszechswiata..i wszedzie nam do siebie daleko, nawet w poscieli.

Mowie, ze moglabym poprosic go o wszystko, byc jak list rozdarty z bolu i rozpaczy. Niech to bede ja..Niech to bedziemy my, chorzy na urode brzoz.
Niech zapomni o oddychaniu.. Albo odejdzie, bez zgrozy pozegnania.

Jeszcze nie wiem , ze tak latwo wygrac w loterii zycia. Wkrotce sie dowiem jak trudno jest ta wygrana przy sobie utrzymac.



Wiec rozmawiamy.

Pierwsze zdania sa jakby przeswitem, jak pierwsze krople deszczu... Troche drzace.. niepewne.
Mowie jak bardzo boje sie burzy, ze szary swit napelnia mnie lenistwem, ze ciezko mi sie oddych gdy sie zmecze. Odpowiada, ze to tylko serce, ze przejdzie, ze za szybko wszystkiego chce, nawet chodzac do nikad za bardzo sie spiesze.

Pprzeciez nie ma 'donikad' mysle sobie. Jest tylko droga, ktora przebywaja nasze slowa. Wszystko ma jeden kierunek.
Zamiast tego tlumacze, ze zasial pocalunkami we mnie strach...
Opowiadam jak bardzo podziwiam jego spokoj i narkotyczne wlasciwosci jego skory.


Swit zastaje nas w objeciach....


                                                 

                                                                           .....potem sie kochamy..

5 comments:

Anonymous said...

Wszędzie nowe teksty. czy to nowy związek tak działa? Jeśli tak to cieszę się z Tobą. A bałaś się tych Świąt... a z nimi coś się zaczyna :)

Ćma said...

Nadal sie boje.. Ale tego co ciut po nich..

Nie lubie tej anonimowosci:)
Dobrze, ze przychodzisz:)

krablemur said...

jaki anonim nie poznajesz po charakterze pisma ?

Ćma said...

wiedzialam, ze to Ty... tylko inaczej 'a' napisales, i to mnie zmylilo... a o strachu napisze Ci, jak zechcesz.. tylko powiedz:)

krablemur said...

Pisz, pisz. Ja już się przekonałem, że jak coś się nazwie słowami to tak jakby się to oswajało.