Translate

Friday, 29 July 2011

cisza we mnie pęka...


jesteśmy troszkę na przekór.
S. się czasem zamyka
a ja sunę oddechem po szklanej tafli jego ciszy

piszę krótkie listy

'Chcę tylko rozbić się na drobno i dać przesypać przez Twe stalowe dłonie.'

zapalam świeczkę
by zmiejszyć przestrzeń


S. nie musisz wyjeżdzać
nie lubię tej ciemności
którą potem zarastam stopniowo

'- on czasami mnie caluje - wyznala
- ciekawe gdzie?
- w policzek, usta....w lipcu...'


nie musisz wyjeżdzać...

2 comments:

szepty said...

I cieszę się że jesteś.. :)
nie zapomniałam...

wyjeżdża ale wróci..na pewno :)
(?)

Anonymous said...

tak jak wystają końce palców poza ten kawałek światła..tam właśnie wciąż nie udaje mi się zabrnąć